Z Facebookiem się nie dyskutuje! A może jednak?…
Na jednym z blogów traktujących o social media przeczytałam relację z konferencji Facebooker Panel (http://infosocialmedia.blogspot.com/2010/03/facebooker-panel-relacja-z-imprezy.html ). Autor recenzji twierdzi, że była to impreza, na której „można było dowiedzieć się od ekspertów z agencji działających na Facebooku, jak można wykorzystać to medium do działań biznesowych”. Zastanawiam się czy aby na pewno była to ta sama konferencja, w której w ubiegły piątek sama uczestniczyłam?
Kwestie organizacyjne można potraktować z przymrużeniem oka, biorąc pod uwagę to, że konferencja zorganizowana była w bardzo krótkim czasie. Nie wszystkim jednak z pewnością podobał się sposób prowadzenia konferencji przez moderatora, który od czasu do czasu, kiedy okazywało się, że sam akurat zna odpowiedź na pytanie do ekspertów, bez zastanowienia jej udzielał. Pewien chaos wprowadzało również przerywanie panelistom w połowie wypowiedzi oraz „moderowanie” pytań z sali. Jednak, jak już wspomniałam, to kwestie organizacyjne, nie najważniejsze.
Dość jednak poważnym, moim zdaniem, błędem konferencji był brak sprecyzowania, do kogo jest ona kierowana. Z tego powodu można było mieć wrażenie, że poziom niezręcznie lawirował pomiędzy potrzebami ekspertów z branży, którzy liczyli na merytoryczną dyskusję o możliwościach Facebooka, a pytaniami zadawanymi przez tych, którzy z portalem tym nie mieli jeszcze zbyt wiele wspólnego. Dlatego najpierw należałoby zastanowić się, czemu miało służyć to spotkanie. Jeśli kierowane było do tej drugiej grupy, czy też do klientów, którzy zainteresowani są marketingiem na Facebooku, można stwierdzić, że poziom ich ciekawości prawdopodobnie został zaspokojony.
Jednakże jeśli spojrzeć na dyskusję okiem kogoś, kto na co dzień zajmuje się kwestiami związanymi z marketingiem na Facebooku, poziom merytoryczny konferencji pozostawiał wiele do życzenia. Oczywiste jest to, że w dzisiejszych czasach czymś, co najbardziej liczy się na rynku, jest branżowy know-how, którym nikt entuzjastycznie i za darmo nie będzie dzielił się z innymi, a już na pewno nie z konkurencją. Należałoby jednak zastanowić się co i komu chcemy przekazać, bo stanowczo ułatwiłoby to podjęcie decyzji o tym, na co poświęcamy swój czas.
Może lepiej byłoby również, gdyby niektóre przykłady działań prezentowanych przez ekspertów pozostały jednak bez słownego komentarza. Bo o ile jeszcze można być pod wrażeniem kilku tysięcy fanów fan page’a związanego z zimową aktywnością, o tyle stwierdzenie, że prowadzona tam komunikacja marketingowa opiera się na tym, że raz w tygodniu informacje o produkcie są „wciskane” fanom i „na razie jakoś to znoszą” może budzić co najwyżej niesmak. Podobnie jak informacja o marketingowym wykorzystaniu fan page’a – cyklicznym, bo zima przecież jest cykliczna.
To tylko nieliczne przykłady wiedzy eksperckiej, która została zaserwowana uczestnikom konferencji Facebookera. Nie twierdzę, że cała konferencja odbywała się na takim poziomie. Pojawiały się wypowiedzi, które można uznać za wartościowe, jak choćby badania przedstawione przez Jana Zająca. Dla uczestników, którzy z Facebookiem mają do czynienia na co dzień, informacji nowych, ciekawych i inspirujących było jednak zbyt mało. Mam nadzieję, że kolejne, zapowiadane przez organizatorów spotkania przyniosą więcej merytorycznej wiedzy i pozwolą na dyskusję o marketingowych możliwościach Facebooka na wysokim poziomie. Bo naprawdę jest o czym dyskutować.




Coż nic nowego dla osoby zajmującej się Facebookiem, jednak z punktu widzenia klienta pewnie były jakieś walory “edukacyjne”. Zgadzam się, że pierwsza część czy właściwie wstęp stał na najwyższym poziomie (badania Jana Zająca)